Kilka ostatnich miesięcy dało mi popalić, nie powiem. Jednak wyciągnęłam kilka ważnych lekcji z tego okresu. Zaczęłam doceniać to co mam i do czego zmierzam. Zaczęłam myśleć o sobie i w końcu o moich potrzebach. Dawno temu wydawało mi się, że jestem szczęśliwa. Właśnie.. Wydawało mi się. Robiłam wszystko żeby uszczęśliwić drugą osobę, bardzo często zapominając o swoich potrzebach i o tym czego ja chcę. Przykre? Nie koniecznie. W tamtym okresie byłam szczęśliwa, ale pełne szczęście daję sobie teraz. Lepsza praca, zdrowy Maluszek, zmiana mojego wizerunku gdzie w końcu czuję się szczęśliwa sama ze sobą, rodzina, przyjaciele, podróże, książki. Zaczęłam doceniać spokój. Nidy nie sądziłam, że spokój i wyciszenie są tak w życiu potrzebne. Robię wszystko, żeby to osiągnąć. Wiadomo, nie jest łatwo. Czasami dalej łapie "gorsze dni", wracam myślami do przeszłości i tęsknię za pewnymi sprawami, lecz teraz wiem, że będzie tylko lepiej. Będę się wkurzać, płakać, ale będę szczęśliwa i spokojna. Wam też życzę, żebyście doceniali to co macie, a jeżeli czujecie się smutni i przygnębieni i chcecie coś zmienić -> zróbcie to, lub zróbcie wszystko co w waszej mocy żeby to osiągnąć. Uda się.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz