Od dawien, dawna te dwie planety jakimi są Wenus i Mars
sprzeczają się między sobą kto ma w życiu lepiej. Niektórzy powiedzą, że
kobieta ma łatwiej bo nieważne jak jest brzydka, wystarczy duża ilość gotówki i
można zrobić z niej ślicznotkę. Inni powiedzą, że łatwiej ma facet bo łatwiej
znosi rozstania. Oczywiście znajdziemy plusy i minusy w byciu kobietą i w byciu
mężczyzną, jednakże moim zdaniem o wiele łatwiej w życiu ma facet.
Pierwszym moim argumentem popierający tą tezę jest fakt, że
mężczyźni nie mają okresu! Ten ciężki moment przychodzi raz w miesiącu. W
przeciągu tych kilku dni, my kobiety, potrafimy być nieznośne. Jednego dnia
potrafimy się śmiać, zaraz potem płakać, zjeść chipsy, a zaraz po nich wsunąć
cały dzbanek lodów czekoladowych. Te
kilka dni to dni dyskomfortu, bólu i co miesięcznego strachu. Co miesięczne wydatki
na środki higieny. Panowie tego nie rozumieją.
Drugim argumentem jest fakt, że mężczyźni mogą spać dłużej
od kobiet. Kobiety muszę się obudzić co najmniej godzinę przed wyjściem, żeby
się pomalować i wyszykować. Wielu ludzi mówi, że to dobrowolny wybór kobiety i
nie musi tego robić. Odpowiedź brzmi – musi! Gdyby nie to, to ich wybrankowie
serca, zostawili by je dla pierwszej lepszej dbającej o siebie kobietę.
Słyszałybyśmy zarzuty, że o siebie nie dbamy. Najlepszym jednak przykładem
apropo makijażu będzie przykład z życia wzięty : Gdy dziewczyna zaśpi na
uczelnie i przyjdzie niepomalowana pierwsze pytanie jakie słyszy „ Nic Ci nie
jest? Wyglądasz jakbyś była przeziębiona” . Panom wystarczy maks. 30 min.
Szybki prysznic, założenie spodni i koszulki i mogą wyjść.
Trzecim przykładem i chyba jak dla mnie ciągle dość
kontrowersyjnym jest przysłowie „ Lepszy klucz, który otwiera wiele zamków, niż
zamek który jest otwierany przez wiele kluczy” A podobno mamy równouprawnienie…
No cóż, pewne stereotypy się nie zmienią. Facet jest tym lepszym, bo jak
opowiada ile to miał kobiet w życiu to wow, ale z niego casanowa. Zaś kobieta
jest tą łatwą. Nigdy jakoś nie usłyszałam, żeby kolega o koledze mówił że jest
puszczalski, łatwy. Wszystko co robi facet jest super.
Kolejnym argumentem przeważającym lepszość mężczyzn jest
fakt, że nie znoszą ciąży tak ciężko jak kobiety. Kobieta przez dziewięć
miesięcy nosi w sobie dziecko. Niby piękna chwila, ale jak bardzo uszkadzamy
sobie organizm. Siada nam kręgosłup, kolana, tyjemy, robią się rozstępy,
cellulit. Panowie nawet nie wiedzą jak bardzo zazdrościmy im, że tego nie mają
( no przynajmniej moja osoba im zazdrości). Nie rozumiem określenia, że ciąża
to piękny okres, a już na pewno nie zgodzę się z powiedzeniem, że sama chwila
porodu jest cudowna.
Co więcej, większa część społeczeństwa dalej uważa, że
miejsce kobiety jest w kuchni. Gdy kobieta rozwija się i spełnia swoje marzenia
(np. awans), dostaje zarzuty, że nie dba o dom i ma gdzieś rodzinę. Tylko
dlaczego samorozwój równa się z tym, że nie dba o rodzinę? Mężczyźni nie słyszą
takich zarzutów. Łatwiej im znaleźć pracę, mogą w niej przebywać od rana do
nocy, ale nikt nie zarzuci mu, że nie przebywa z rodziną, bo zarabia. I jeszcze
dostanie za to pochwały!
W większości przypadków mężczyźni mają większe pensje. Bo
niby są w stanie więcej zrobić i patrzy się na nich poważniej niż na kobiety.
Kobiety uważa się za istoty nieogarnięte. Mówi się, że są pewniejszymi
pracownikami, no bo nie wezmą nagle urlopu macierzyńskiego. Przez to są
bardziej doceniani i częściej są zatrudniani na wysokie stanowiska.
Podsumowując, gdybym mogła wybierać, wolałabym być
mężczyzną. Uważam, że mają w życiu lepiej i nie uważa się ich za słabe istoty,
wręcz przeciwnie. Aczkolwiek nie powiem, bycie kobietą mi nie przeszkadza.


